www.mrowkab.com

Kiss me, Kate

Czy spotykacie na swojej drodze wielu tak poplątanych ludzi, którzy studiują Matematykę, rekreacyjnie spędzaliby (cały) czas w wodzie, a w dodatku uwielbiają teatr?
Zatem jestem kolejną z takich osób i stąd skromna relacja z wczorajszej wizyty w Teatrze Muzycznym w Gdyni :)
Niestety ani czas, ani finanse nigdy nie sprzyjały do tego by do Teatru im. Danuty Baduszkowej wybrać się częściej… niżeli tego chcę. Jednak z racji tej, że zostałam mile zaskoczona i zaproszona przez lubego nie mogłam odmówić :) Takich przyjemności przecież nigdy się nie odmawia!

Kiss me, Kate
Klasyk musicalu, przebój największych scen musicalowych świata, najsłynniejszy musical genialnego kompozytora Cole Portera.

Historia dzieje się na scenie i na zapleczu teatru muzycznego w Baltimore, który wystawia “Poskromienie złośnicy” Szekspira. Właściciel Fred Graham angażuje do roli Kasi swoją byłą żonę, Lilli Vanessi, siebie samego zaś obsadza w roli Petrukia. Fred interesuje się Lois Lane, szekspirowską Bianką. Wysyła jej kwiaty, ale dziwnym zbiegiem okoliczności dostaje je Lilli. Gdy spostrzega pomyłkę, jest wściekła i okazuje to Fredowi na scenie podczas spektaklu. Akcja nabiera tempa, a po chwili nie wiadomo już, co jest teatrem, a co życiem… Miłość, zazdrość, walka płci, zabawne sytuacje, porywająca muzyka oraz przeboje “Wonderful”, “W tobie tak zatracam się”, “Tom, Dick czy Harry”, “Ucz się Szekspira” czy “Pocałuj mnie, Kasiu”.

Zgrzeszyłabym gdybym nie napisała samych pozytywnych rzeczy o wczorajszym musicalu. Muzyka zachwycała, występ zaś mile koił oko.
Ale nie chcę zdradzać niczego :) Gorąco zachęcam na tak ciekawe zaplanowanie sobie czasu, bo pogoda przecież nie koniecznie sprzyja spacerom…
I dziękuje :)

Kiss me, Kate

autor: mrówka katagoria: Polecam, Brak komentarzy

5 minut

Pamiętacie wpis Nasze morze – Nasze plaże… Zadbajmy!. Otóż doczekaliśmy się relacji w Wielkim Błękicie (otwierać w nowym oknie). A urok w szczególe ;)

Wielki Błękit, październik-listopad 2009

autor: mrówka katagoria: Niecodzienności, Brak komentarzy

święta? jakie święta do cholery?

Wszyscy mówią, że idzie pewnego rodzaju święto. Ja go nie rozumiem, bo święto to dzień kiedy powinniśmy się z czegoś cieszyć. Ja w dalszym ciągu nie umiem i nie rozumiem, bo dla mnie to żadna radość. A ja będę chodzić z zaszklonymi oczami, bo za nimi tęsknię…

Ludzie, z czego wy się tak cieszycie???

PS z resztą nie pierwszy raz ja o tym

autor: mrówka katagoria: Chleb powszedni, Wspomnienia, Komentarz (1)

Akademia Wielka Lipa

Za taką prowokację pokochałam Gazetę Wyborczą. Przepiękne podsumowanie wartości uczelni wyższej i pewnego przekroju społeczeństwa…
Nie mogłam się powstrzymać…
Szybkimagister.pl czyli Akademia Wielka Lipa (cz. 1), (cz. 2), (cz. 3)

autor: mrówka katagoria: O ironio!, Brak komentarzy

Życie bez

Jest sobotni poranek – mój dzień wolny od pracy. Zaczynam go tradycyjnie od kawy. Dla odmiany (bo ile można słuchać radia) włączam nowo zakupioną płytę z muzyką mojego ulubionego wykonawcy (przecież to teraz kosztuje grosze). Robię śniadanie. Do posiłku czytam gazetę (codziennik!). Planuje dzień – z prasy dowiedziałam się, ze kina i teatry pękają w szwach, dlatego postanawiam ten wolny czas spędzić aktywnie. Może pojadę z kimś bliskim na basen? Później może pójdziemy w jakieś nowe miejsce… no na przykład do tego nowego muzeum (o ile nie będzie kolejek). Wieczorem dla relaksu poczytam ciekawą książkę, a jeśli dam radę zadzwonię na ploty do przyjaciółki. No i w końcu dokończę pisać list do przyjaciela…
W niedzielę pójdę do kościoła. Po mszy spacer po lesie albo nad morzem – na pewno wezmę zaczętą wczoraj książkę i dalej zatopię się w niej, o ile oczywiście nie poznam kogoś nowego i nie pójdę z nim/nią na kawę. Obiad zjem u rodziców, a pod wieczór odwiedzę brata i jego szaloną rodzinkę.
Wieczorem otworzę butelkę białego wina i pooglądam stare kolorowe zdjęcia…

A ciekawe jakby wyglądał Twój weekend gdyby internet po prostu nie istniał?

autor: mrówka katagoria: Niecodzienności, Brak komentarzy