Czy spotykacie na swojej drodze wielu tak poplątanych ludzi, którzy studiują Matematykę, rekreacyjnie spędzaliby (cały) czas w wodzie, a w dodatku uwielbiają teatr?
Zatem jestem kolejną z takich osób i stąd skromna relacja z wczorajszej wizyty w Teatrze Muzycznym w Gdyni :)
Niestety ani czas, ani finanse nigdy nie sprzyjały do tego by do Teatru im. Danuty Baduszkowej wybrać się częściej… niżeli tego chcę. Jednak z racji tej, że zostałam mile zaskoczona i zaproszona przez lubego nie mogłam odmówić :) Takich przyjemności przecież nigdy się nie odmawia!
Kiss me, Kate
Klasyk musicalu, przebój największych scen musicalowych świata, najsłynniejszy musical genialnego kompozytora Cole Portera.
Historia dzieje się na scenie i na zapleczu teatru muzycznego w Baltimore, który wystawia “Poskromienie złośnicy” Szekspira. Właściciel Fred Graham angażuje do roli Kasi swoją byłą żonę, Lilli Vanessi, siebie samego zaś obsadza w roli Petrukia. Fred interesuje się Lois Lane, szekspirowską Bianką. Wysyła jej kwiaty, ale dziwnym zbiegiem okoliczności dostaje je Lilli. Gdy spostrzega pomyłkę, jest wściekła i okazuje to Fredowi na scenie podczas spektaklu. Akcja nabiera tempa, a po chwili nie wiadomo już, co jest teatrem, a co życiem… Miłość, zazdrość, walka płci, zabawne sytuacje, porywająca muzyka oraz przeboje “Wonderful”, “W tobie tak zatracam się”, “Tom, Dick czy Harry”, “Ucz się Szekspira” czy “Pocałuj mnie, Kasiu”.
Zgrzeszyłabym gdybym nie napisała samych pozytywnych rzeczy o wczorajszym musicalu. Muzyka zachwycała, występ zaś mile koił oko.
Ale nie chcę zdradzać niczego :) Gorąco zachęcam na tak ciekawe zaplanowanie sobie czasu, bo pogoda przecież nie koniecznie sprzyja spacerom…
I dziękuje :)

