Otóż jak już wiadomo ukończyłam kurs nurkowania. Zabawa wciągnęła mnie dalej do tego stopnia, że postanowiłam wyposażyć się w więcej niżeli zwykłe ABC… a swoje zainteresowanie możliwe szybko rozwijać.
Zabawa zabawą, jednak już z doświadczenia wiem, że instruktor to niekoniecznie ktoś kto bezpłatnie będzie towarzyszył Ci w nurkowaniu. Sprawa podirytowała mnie na tyle, że postanowiłam sprawę wziąć w swoje ręce.
Temat jest krótki i treściwy- jako że zależy mi na nie zamykaniu swojego sezonu poszukuję partnera nurkowego tudzież ekipy z Trójmiasta, która przygarnęła by nową twarz (tudzież parę płetw). Fakt faktem doświadczenia nie mam za wielkiego, jednak to w końcu trening czyni mistrza.
Dopóki moje 7+5mm pozwoli mi nurkować, dopóty nie poddam się w tym roku kalendarzowym, więc z nadzieją czekam na odzew z jakiejkolwiek strony :)
Nawiązując do wczorajszego tematu komercji jak na złość wieczorne wiadomości zainspirowały mnie do nowego wpisu.
Komercyjne faux pa! Na Warszawskim Smyku zostało dumnie wywieszone… Wesołych Świąt! Co prawda tłumaczą się że oficjalne zapalenie lampek dopiero za 2 tygodnie, ale ozdoba i tak budzi niesmak wśród przechodniów wypytywanych przez reportera. Oficjalnie sezon na świąteczne drobiazgi w roku 2007 zaczął się mniej więcej w połowie listopada (na miesiąc przed świętami)… w tym roku sezon został oficjalnie otwarty jeszcze na koniec października!
Sama zauważyłam że świąteczna moda przybyła i na Pomorze, ponieważ w sklepach typu Selgros można już dostać wszelkiego rodzaju ozdoby choinkowe- ba, nawet „atrakcyjne” obniżki cenowe, w sam raz podchodzące pod typowy prezent choinkowy.
Rynek, rynkiem, ale gdzie smak i wyczucie w organizacji?
Ponoć sami sobie w ten sposób odbieramy ten wyjątkowy świąteczny klimat- bo czym dłużej przygotowujemy się do jakiegoś wydarzenia, okresowo powtarzanego, tym bardziej tracimy do niego entuzjazm. W końcu ten jeden jedyny dzień w roku robi się masłem maślanym, kolejnym, niekoniecznie wyjątkowym… Zaś patrząc przez pryzmat materialny, okresem w którym skupiamy się na myśli „co by tu kupić na święta”.
Zatem zgodnie z ideą świąteczny sezon na kurczaczki zacznie się tuż po nowym roku :) Brawo…
Co ciekawe Halloween nie wywodzi się tradycyjnie ze Stanów (bo tak jednak myśli zdecydowana większość społeczeństwa), lecz wbrew pozorom z… Europy. A dokładniej z Irlandii. Nieświadoma jednak tego, wieczór postanowiłam spędzić przy dobrym irlandzkim Baileys- oczywiście nie sama.
W zasadzie nigdy nie obchodziłam tego „święta”. Jakoś 1 listopada (jak i dzień przed) jest dla mnie nie tyle co najsmutniejszym dniem w roku, lecz takim w którym wspomnienia ożywają na nowo, wspomnienia o… najbliższych, których nie ma już w śród nas. Niestety ostatnimi czasy wspomnień po tych osobach przybywa. Więc z czego tu w zasadzie się cieszyć? Wychodzi na to że każdy pretekst do zabawy jest dobry… Koncerty, imprezy z elementami przebrań za postacie złe i straszne. Zapewne ma to jakiś urok, ale czy tradycja na dobre wkupiła się w klimat Polski?
Widziałam jak małe dzieci chodzą od klatki do klatki dzwoniąc po domofonach. Co mówią? Nie wiem- nie odbieram :) Mnie jednak uczono, że od obcych słodyczy się nie bierze… a tym bardziej o nie nie prosi.
Witryny sklepów prawie jak na Walentynki przepychają się dyniowymi, pustymi głowami. Podobnie pewnie jak i głowy tych którzy ambitnie postanowili tradycję Halloween wprowadzić do swoich domów.
Nie ukrywam że nie rozumiem tego „obrządku” :) Ni jak ma on się do starodawnych tradycji… więc właściwie po co?
Chyba wyłącznie po to by zostać obwieszonym jako kolejne komercyjne wydarzenie w kalendarzu :) Prostszego wyjaśnienia nie mam, ale może ktoś z was zna?
Jedni znają Go z Ptaśka, jeszcze inni ze Spóźnionych kochanków.
Uwielbiany przez polskich czytelników. Czytywany również i przeze mnie.
Zmarł 29 października…
Jeżeli miałabym rzucić wszystko i robić coś co mi się najbardziej podoba to zapewne zostałabym globtroterem. Za najmniejsze koszta zobaczyć jak najwięcej i jak najlepiej spędzić czas, odbijając sobie ten teoretycznie zmarnowany. Ale jestem za młoda bym mogła stwierdzić że cokolwiek w życiu mi nie wyszło… Z resztą czy cokolwiek mi w życiu nie wyszło? :P Studiuję, pracuję i mam się w jak najlepszej formie. Mam marzenia, nową fascynację której oddaję się póki mam tyle wolnego czasu. Ale każdy ma swoja własną opowieść…
Wszyscy pewnie dobrze znają Matt’a, który obecnie spełnia swoje marzenie. Facet jest dla mnie niesamowity! Jego poczynania można śledzić dzięki stronie www.wherethehellismatt.com
Podobnie drogą linkową został okryty francuz Remi Gailliard, który mimo wielu kontrowersji robi teraz to co sprawia mu największą przyjemność…
Więcej oczywiście na samym youtube.
Więc nie wiesz co robić w swoim życiu?
Rób to co uważasz za najlepsze dla siebie :)
Witaj na mojej stronie! To miejsce jest moim ogródkiem, moim pamiętnikiem a czasami formą ekspresji. Jeżeli jesteś tu pierwszy raz, to zapraszam Cię do poświęcenia chwili i zostawienia komentarza. Jeżeli chcesz się dowiedzieć o mnie czegoś więcej, zapraszam Cię do strony About. Możesz też się ze mną skontaktować poprzez e-mail i tym podobne. Miłej lektury!