Ponieważ Pan Bóg interesuje się losem studentów, na początku semestru posłał jednego z aniołów na Ziemie aby ten zdał mu relacje z tego jak studenci się uczą. Anioł wraca do nieba i mówi:
- Uniwerek nic nie robi, Medycyna kuje, a Politechnika chleje.
W połowie semestru Pan Bóg znowu poprosi anioła o sprawdzenie co dzieje się ze studentami.
- Uniwerek zaczyna się uczyć, Medycyna kuje, a Politechnika dalej chleje.
Tuż przed sesją anioł znowu odwiedził studentów.
- I cóż porabiają nasi studenci? – spytał Pan Bóg.
- Uniwerek się uczy, Medycyna kuje, a Politechnika modli się.
- I tym trzecim będzie dane zdać! – rzekł Pan Bóg.

Chyba zasadnicza różnica jest już znana? ;)

Jednak z całkiem poważnej strony rozbawił mnie pewien artykuł pt. Student dwóch kierunków obniża prestiż Uniwersytetu Gdańskiego?
W wielkim skrócie problem polega na tym, że nawet najzdolniejszym studentom UG zabrania się studiowania na Wydziale Prawa i Administracji. Otóż kolejną ciekawą różnicą pomiędzy UG, a PG jest fakt, że PG samo zachęca studentów, aby szli na drugi, również stacjonarny kierunek. Sprawa wygląda naprawdę ciekawie, ponieważ oferta skierowana jest jedynie do studentów PG, którzy ukończyli minimum 5-6 semestrów i posiadają pewną sytuację na swoim macierzystym kierunku (oczywiście ze strony formalnej wszystko wygląda dość naturalnie, rekrutacja w 100% jak na każdym innym kierunku). Z takiej oferty przyznam się, że sama skorzystałam, pokusiłam się o studiowanie Zarządzania, aczkolwiek spędzanie 12 godzin dziennie na uczelni przeraziło moją osobę i z własnej dobrej woli, po tygodniu studiowania zrezygnowałam… Tak czy siak, była to miła przygoda z czymś, co różniło się od mojego głównego kierunku o 180 stopni. Oczekiwano ode mnie uwagi, dyskusji i pełnego zaangażowania w tematykę zajęć. Przez tydzień uraczyć wiele nie mogłam, jednak osoby, którym udało się pogodzić dwa kierunki z życiem osobistym twierdziły, że nie zastałoby się tam wykładów polegających na dwu godzinnym przepisywaniu znaczkologii (taaaak witamy na Matematyce!). Zatem z wielkim przekonaniem można stwierdzić, że studiowanie na dwóch kierunkach nie jest sposobem na obniżenie poziomu uczelni, a tym bardziej nie stanowi o jej prestiżu! Jak widać drugi kierunek nie tylko uczy maksymalizacji organizacji czasem, ale również pozwala studentowi poznać studia z dwóch różnych, równie rozwojowych kierunków.

Zatem wstydź się drogi Uniwersytecie, wstydź… a więc jaki jest prawdziwy powód?