Generalnie – pozytywnie, a plan jest taki by najbliższe 4 dni spędzić w Gdyni :)
Zlot żaglowców
Pozwoliłam sobie na małe kopiuj, wklej:
Czyli inaczej The Tall Ships’ Races (dawne The Cutty Sark Tall Ships’ Races) to doroczne regaty organizowane przez Sail Training International. Ich celem jest skupienie najpiękniejszych i największych pływających po morzach żaglowców. Czy coś trzeba dodawać?
Z oficjalnej strony zlotu żaglowców można dowiedzieć się jaki jest planowany program imprezy (przewidywane są również koncerty) oraz (co najważniejsze) jakich jednostek i gdzie należy się spodziewać.
Open’er Festival
Póki co tylko marzę o tym, by stawić się na Openerze – marzę, bo jak dobrze pójdzie w łaskach moich będzie dostępny bilet na jeden dzień. Gwiazd będzie wiele. Gwiazd, których słucha się przyjemnie. Póki co stawiam na muzyczną sobotę 4 lipca (ach jak dobrze mieszkać w Gdyni), podczas której na żywo mogłabym usłyszeć Emilianę Torrini, Fisz Emade czy też magiczne Madness. Chciałoby się posłuchać jak i zobaczyć na żywo takie gwiazdy jak Moby, Placebo czy nawet The Prodigy… tylko to ALE zawsze musi być.
Zatem jeżeli szukasz planów na najbliższe 4 dni, to już wiesz co z sobą zrobić! Komu w drogę… temu trampki? ;)
PS coś dla tych co przyjechać na Zlot Żaglowców nie mogli, a też chcieliby coś zobaczyć Kamera, Gdynia, Skwer Kościuszki
PS2 jeżeli kiedykolwiek na Open’er Festival będzie występował ktoś kogo uwielbiacie/lubicie nawet nie zastanawiajcie się czy iść – bo po prostu wartoooo! Ciekawy klimat, świetna muzyka i dużo dużo więcej ;)



musimy się wymienić wrażeniami, ponieważ ja doświadczyłem jedynie niedzieli i muszę powiedzieć, że cała impreza toczyła się na mniejszych scenach, póki nie zagrało Prodigy. Takkkk, troszkę się człowiek przy nic pobawił. Aczkolwiek, wewnętrznie bardziej podobał mi się zeszły rok kiedy przyjechali Massive Attack i bracia Chemicals;]. Poza tym zdjęcia z żaglowców polecam – http://picasaweb.google.com/maruchamax/ParadaZaglowcowTallSipsRaces# – to pstrykał taki pan/pani co latał nad nami
Łaa ja wiedziałam, że ci pozytywni wariaci w powietrzu coś muszą oznaczać. Dzięki za link, zdjęcia cudo.
Co do Heinekena jedynie co mnie zezłościło, to, to że Madness nie wystąpiło planowo. Zależało mi również na obejrzeniu i usłyszeniu ich (koncert zamiast o 20 odbył się o 21 i w dodatku nie na scenie głównej), ale jako że Emiliana znaczyła dla mnie znacznie więcej (w momencie przesunięcia pokryła się z Madnessami) postanowiłam bez reszcie oddać się namiotowi Alter Art. Swoją drogą pewnie byłabym o wiele bardziej szczęśliwa gdyby np. Camp! zagrał na scenie głównej zamiast Pendulum, no ale nie ja byłam organizatorem ;)
PS jestem szczęśliwa że te 4 dni dobiegły końca, bo dłużej nie zniosłabym tych tłumów ;)