21maj2009
Kategoria: Wyjazdowe
Czyli mój mały niezbędnik tego, co powinno zabrać się do kajaka. Ponieważ jutro wybieram się na spływ już dziś musiałam zacząć ‘solidne’ przygotowania (w zasadzie to wczoraj)… i znów robić tą samą listę? Więc właśnie :) Pomyślałam zatem o liście nie tylko dla siebie, ale może i jeszcze ktoś z tego skorzysta?

W kajakarstwie rekreacyjnym jest parę rzeczy o których zapomnieć nie można:
- worki wodoodporne – profesjonalne lub „domowej roboty” w postaci najzwyklejszych worków na śmieci. Osobiście na dokumenty i rzeczy typu latarka i zapałki polecam fachowy zakup (który w cale nie jest drogi); na ubrania, buty, śpiwór w zupełności wystarczy worek, który szczelnie zawiążemy i przy wejściu obwiniemy taśmą. Warto pomyśleć o większej liczbie worków, bo nie wiadomo gdzie przyjdzie nam zrobić postój (oraz kiedy rozerwie się nam worek na ubrania), a śmiecić kajakarzowi nie wypada;
- coś co chroni przed słońcem – czyli dodatki w postaci okularów przeciwsłonecznych, olejku chroniącego naszą skórę oraz czapki lub chusty na głowę;
- menażka lub coś co ją przypomina – jeżeli nastawiamy się na spływ podczas którego zdani jesteśmy wyłącznie na swoje siły musimy mieć na czym przygotować posiłek i z czego go zjeść (jak i czym będziemy jeść!);
- niewielka butla gazowa + palnik – tak jak wspomniałam jest to niezbędnik w przypadku spływu podczas którego nie zatrzymujemy się w ośrodkach wczasowych – bo nie! ;) możemy również pobawić się w prawdziwego zucha i gotować sobie wszystko przy ognisku, jednak nie polecam tego w naszych polskich lasach;
- namiot, karimata i śpiwór, bo spanie pod chmurką w maju może okazać się nieciekawym pomysłem; dodatkowo dodam, że imho noclegi przy rzece są znacznie chłodniejsze nawet latem, dlatego warto posiadać dodatkowo ciepłą odzież na nocleg; do tego polecam latarkę;
- rękawiczki rowerowe – nie ma lepszej rzeczy ochraniającej ręce przed odciskami;
- kurtka przeciwdeszczowa – niezależnie od pory roku i zapowiadającej się pogody zawsze warto ją mieć przy sobie;
- sandały lub obuwie, które bardzo szybko wysycha;
- niestety pojawiły się już komary, więc może warto o nich pomyśleć (może nie tyle o nich, co o samym sobie?);
- strój kąpielowy – nie oszukując się, dobrze jest go mieć od początku na sobie ;) myślę tu głównie o zmiennej pogodzie, jak i o tym, że schnie najszybciej;
- niewielka apteczka, bo nigdy nie wiadomo;
- oczywiście rzeczy podstawowego użytku typu szczoteczka do zębów, pasta, mydło i ręcznik;
- mapa lub przewodnik kajakarski – wszystko zależy od tego, jakiego typu spływ planujemy. Jeżeli nie znamy rejonów warto mieść przy sobie coś co powiem nam gdzie możemy spodziewać się baz noclegowych/pól biwakowych. Podobnie sprawa się ma w przypadku wypadków – warto wiedzieć gdzie znajduje się najbliższa wioska/miasto z telefonem. Nie wspominając już o jakiejkolwiek orientacji w terenie…;
- zapas wody pitnej – czy tu coś trzeba dodawać?
- i żebym nie zapomniała… oczywiście dobrego humoru :) bo przecież go nigdy nie jest za wiele!
Jeżeli o czymś zapomniałam z całą pewnością (jak tylko sobie przypomnę!) dodam pozycję do listy ;)

Piter
2. Czerwiec 2009 o 16:45
Kolega ostatnio zabrał jedynie pokaźne zapasy alkoholu i też przeżyli, choć mało co się nie potopili. Kurde, ależ dawno mnie tu nie było, musze nadrobić zaległości. tymczasem wracam do pisania magisterki, pozdrowienia :)
mrówka
2. Czerwiec 2009 o 16:47
Myślałam że o tego rodzaju zapasach nie trzeba wspominać :P Noce w maju są zimne, bardzo zimne…