Pewnie temat ten jest nie tylko popularny wśród tegorocznych maturzystów… media przed targami na Politechnice starały się pokazać pozytywne aspekty studiów matematycznych na wiele ciekawych sposobów, ale czy to wszystko wygląda tak kolorowo w rzeczywistości?
Zapewne o to należałoby zapytać kogoś, kto studia matematyczne zaczął/robi/skończył. Nie wspominając już o władzach uczelni związanych z tematem dość ściśle, czy nawet wykładowcach, którzy nie mało na ten temat powiedzieć by mogli.
A co robią media? Media biorą studenta Zarządzania i ekonomii, który opowiada o Logice… dlaczego tylko mi ręce opadają?
Jak wiecie Matematykę studiuję już czwarty rok (sam w sobie kierunek tak się nazywa, do tego doszła specjalizacja). Sama nie wiem kiedy ten czas minął, ale przyznam się szczerze, że kraina mlekiem i miodem płynąca to nigdy nie była. Jednak obraz, jaki kreuje się z czasem o dziwo jest zdecydowanie odmienny od tego, który stworzyli ci, których na tych studiach właśnie nie ma…
W klasie maturalnej nie miałam wielkiego pojęcia o tym jak TU jest. Nie miałam starszych znajomych, nie skakałam po forach, nawet nigdy nie byłam na dniach otwartych. O ofercie uczelni dowiedziałam się przez Internet – nie ukrywa, że była kusząca, jak każda inna ;) Słowa stosowana, przyszłościowa i posiadająca szereg zastosowań brzmiały na tyle przekonująco, że bez namysłu złożyłam papiery.
I z jakim efektem?
Matematyka jaką znacie z liceum, to nie jest to samo. Tu nie ma czegoś takiego, jak powtórki, czy utrwalenia. Każdy element z jakim spotykaliście się na zajęciach w szkole tu dzieli się na odrębne przedmioty – jednak co jest błędne, na siłę wciskano wam, że zajmowaliście się np. rachunkiem prawdopodobieństwa, czy analizą, kiedy ledwo poznawaliście kombinatorykę czy liczenie pochodnych…
Nie piszę tego, by odepchnąć kogoś, czy zrazić poziomem, lecz uświadomić, że tak naprawdę studiowanie matematyki nie ma wiele wspólnego z tym z czym stykaliście się przez całą swoją edukację. Dlatego argumentowanie, że ktoś „chciałby iść na Politechnikę i nie obawia się na niej matematyki, ponieważ umie sprawnie liczyć zadania” jest imho dość… bezmyślne.
Nie ukrywając bez logicznego myślenia daleko nie można tu zajść, ale do tego dochodzi mocna psychika i swojego rodzaju znieczulica podczas sesji. A nie wszyscy posiadają to wszystko na raz, pod tym dopiszę się nawet ja.
Cieszę się, że system edukacji ulega zmianom (mimo tego, że mi w żaden sposób to nie pomoże). Już wkroczył w życie system Boloński, czyli 3+2 lata na magistra, nie obejmuje jak wspomniałam mnie, jednak jedno jest pewne – można zakończyć po 3 latach bez bólu na sercu swoją edukację w kierunku. Ja po 3 latach ani nie wyobrażałam sobie swojej dalszej przyszłości po tych studiach, ani wycofania się z nich. I co zabawne nie mam tu na myśli wyników w nauce, lecz o to jak ta nauka przebiegała ze strony organizacyjnej.
Dopiero od tego roku została mi przydzielona specjalizacja – Matematyka Finansowa, a już mam wybrać sobie promotora i temat pracy – tylko jak i jaki? Nikt nie raczy nas nawet w prowadzić, przypadkowo dowiadujemy się że wybił pierwszy dzwonek… przypadkowo też dowiaduję się, że na decyzję mam już tylko 2 miesiące, czy to normalne? Mam wrażenie, że organizacyjnie jesteśmy 100 lat za murzynami! Nikt i nigdy nawet nie wytłumaczył nam, że wykład monograficzny, to taki, który teoretycznie uzupełnia Twoja wiedzę i wcale nie musisz się do niego zmuszać o ile znajdziesz inny, ciekawszy dla Ciebie, ani nikt nie powie Ci, że ITS, nie do końca jest dla tych najlepszych – może mieć go prawie każdy, pod kilkoma prostymi warunkami…
A to tylko początek żalu jaki ma ok. 70% ludzi z mojego roku.
Czy gdybym mogła ponownie wybierać kierunek studiów, to czy poszłabym na te studia?
Nie, nie poszłabym i piszę to po wielu doświadczeniach i przemyśleniach.
Czy polecam ten kierunek wam? Z obecnym systemem edukacji, zachęcam jak najbardziej, ale błagam, nie argumentujcie swojego wyboru tym, że umiecie liczyć pochodne…
Ciekawe, co napiszę, za 1,5 roku?
Na zakończenie polecam wiadomości z Panoramy Gdańskiej z dnia 17.03.09r. w szczególności od 13:50 minuty.
Have fun.
PS Jestem świadoma tego, że powyższy opis to nic innego jak tylko moja pesymistyczna wizja. Te studia oczywiście posiadają wiele plusów, o których oczywiście z chęcią napiszę, ale z całą pewnością nie dziś, nie teraz…
Jeżeli ktoś ma jakieś pytania, lub chciałby szerzej poznać temat, oczywiście służę pomocą :)
Witaj na mojej stronie! To miejsce jest moim ogródkiem, moim pamiętnikiem a czasami formą ekspresji. Jeżeli jesteś tu pierwszy raz, to zapraszam Cię do poświęcenia chwili i zostawienia komentarza. Jeżeli chcesz się dowiedzieć o mnie czegoś więcej, zapraszam Cię do strony About. Możesz też się ze mną skontaktować poprzez e-mail i tym podobne. Miłej lektury!
ikari
11. Kwiecień 2009 o 13:37
Dla mnie przynajmniej na jedno pytanie odpowiedź jest prosta: Czy poszedłbym raz jeszcze na informatykę?
Tak, na niczym innym sobie siebie nie wyobrażam. To zawsze była przecież moja pasja :)
mrówka
11. Kwiecień 2009 o 16:14
Więc uczelni uczelni nie równa, jak również kierunek kierunkowi :) Więc mam nadzieję, że to jest pierwszy punkt do tego, by nie zniechęcać się moją opinią.
Swoja drogą Informatyka na FTiMS czy na EiA?
ikari
26. Kwiecień 2009 o 17:32
FTIMS ;-)
(btw. tamten wydział nazywa się teraz EEIA – Elektroniki, Elektryki, Informatyki i Automatyki)
Sorry za opóźniony zapłon :-)