Jeżeli mieszkasz w bloku, Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność sąsiadów…
Czyli o sąsiadach naszych i nie naszych wstęp krótki.


I chyba każdy, kto mieszka w bloku, mógłby podpisać się pod powyższym stwierdzeniem.
O moich przejściach z sąsiadami pewnie niewielu z was słyszało, dziś jak na ironię losu spotkałam się z artykułem pt. Sąd zakazał gry na klarnecie we własnym domu.

Ewę znałam z podstawówki. Jeżeli dobrze kojarzę mieszka/ mieszkała parę bloków dalej. O sprawie pierwszy raz usłyszałam z telewizji. Współczułam dziewczynie nie tylko generalnego problemu, ale również tak uciążliwych sąsiadów…

Sprawa sprawie nie równa. Jednak przeczucie moje jest takie, że biednej dziewczynie odwołania od wyroku na nic. Opinie co niektórych Trójmiastowiczów są oburzające, bo od kiedy muzykę poważną porównuje się do brzdękolenia i gwizdania? Jak dla mnie szczyt ignorancji, więc gdzie tu z taką sprawą do sądu, do poważnych ludzi?

Temat zaczęłam, bo można rzec że sama przez coś takiego przechodziłam. Na szczęście tą sprawę udało nam się wygrać…
Pewnie ciężko będzie w to uwierzyć, ale mam na tyle dziwnych sąsiadów, że nigdy nie zapukają do Twoich drzwi, by powiedzieć o jakimś problemie, lecz od razu… nasyłają na Ciebie Policję. Nie mogłam w to uwierzyć kiedy tydzień w tydzień (na początku ubiegłego roku) pukał do nas funkcjonariusz, tłumaczący swoją wizytę… ujadającym psem. Kto wie, ten wie, że mój pupil to jamnik – co prawda lekko skundlony, a w dodatku staruszek. Jak świat znam w życiu nie słyszałam by wył. Szczekał? Tylko wtedy, gdy ktoś naraził mu się pukaniem do drzwi, chyba normalne?

Ciężko było wierzyć nam, ciężko było wierzyć sąsiadom, więc sprawa trafiła na łamy sądowe… wzywano mieszkańców wspólnej klatki niejednokrotnie by potwierdzili pisemne oświadczenie, które złożyli (o wyjącym psie). Niestety niewielu miało odwagę przyznać się, że jednak to podpisywało. Więc o co chodzi? Suma sumarum, żeby was nie zanudzać… ludzie to są mądrzy tylko wtedy, gdy robią człowiekowi za plecami. Gdy mają mu spojrzeć w oczy już nie… Czy coś trzeba więcej dodawać?
To pewnie była główna przyczyna naszej wygranej. Drugą pewnie było to, jak mój pupil zaczął bawić się z mundurowym przy jednej z kolejnych wizyt ;)

Czy taki pies straszny? To raczej sąsiedzi znudzeni są swoim podeszłym już wiekiem. Zapewne moja rodzina, jak i rodzina Ewy nie będzie już nigdy w dobrych kontaktach ze współmieszkańcami w swojej klatce, czy bloku. Wiec zanim narazicie się swojemu sąsiadowi, zapytajcie najpierw… Czy warto?