Nawiązując do wczorajszego tematu komercji jak na złość wieczorne wiadomości zainspirowały mnie do nowego wpisu.

Komercyjne faux pa! Na Warszawskim Smyku zostało dumnie wywieszone… Wesołych Świąt! Co prawda tłumaczą się że oficjalne zapalenie lampek dopiero za 2 tygodnie, ale ozdoba i tak budzi niesmak wśród przechodniów wypytywanych przez reportera. Oficjalnie sezon na świąteczne drobiazgi w roku 2007 zaczął się mniej więcej w połowie listopada (na miesiąc przed świętami)… w tym roku sezon został oficjalnie otwarty jeszcze na koniec października!

Sama zauważyłam że świąteczna moda przybyła i na Pomorze, ponieważ w sklepach typu Selgros można już dostać wszelkiego rodzaju ozdoby choinkowe- ba, nawet “atrakcyjne” obniżki cenowe, w sam raz podchodzące pod typowy prezent choinkowy.

Rynek, rynkiem, ale gdzie smak i wyczucie w organizacji?

Ponoć sami sobie w ten sposób odbieramy ten wyjątkowy świąteczny klimat- bo czym dłużej przygotowujemy się do jakiegoś wydarzenia, okresowo powtarzanego, tym bardziej tracimy do niego entuzjazm. W końcu ten jeden jedyny dzień w roku robi się masłem maślanym, kolejnym, niekoniecznie wyjątkowym… Zaś patrząc przez pryzmat materialny, okresem w którym skupiamy się na myśli “co by tu kupić na święta”.

Zatem zgodnie z ideą świąteczny sezon na kurczaczki zacznie się tuż po nowym roku :) Brawo…