Co ciekawe Halloween nie wywodzi się tradycyjnie ze Stanów (bo tak jednak myśli zdecydowana większość społeczeństwa), lecz wbrew pozorom z… Europy. A dokładniej z Irlandii. Nieświadoma jednak tego, wieczór postanowiłam spędzić przy dobrym irlandzkim Baileys- oczywiście nie sama.
W zasadzie nigdy nie obchodziłam tego “święta”. Jakoś 1 listopada (jak i dzień przed) jest dla mnie nie tyle co najsmutniejszym dniem w roku, lecz takim w którym wspomnienia ożywają na nowo, wspomnienia o… najbliższych, których nie ma już w śród nas. Niestety ostatnimi czasy wspomnień po tych osobach przybywa. Więc z czego tu w zasadzie się cieszyć? Wychodzi na to że każdy pretekst do zabawy jest dobry… Koncerty, imprezy z elementami przebrań za postacie złe i straszne. Zapewne ma to jakiś urok, ale czy tradycja na dobre wkupiła się w klimat Polski?
Widziałam jak małe dzieci chodzą od klatki do klatki dzwoniąc po domofonach. Co mówią? Nie wiem- nie odbieram :) Mnie jednak uczono, że od obcych słodyczy się nie bierze… a tym bardziej o nie nie prosi.
Witryny sklepów prawie jak na Walentynki przepychają się dyniowymi, pustymi głowami. Podobnie pewnie jak i głowy tych którzy ambitnie postanowili tradycję Halloween wprowadzić do swoich domów.
Nie ukrywam że nie rozumiem tego “obrządku” :) Ni jak ma on się do starodawnych tradycji… więc właściwie po co?
Chyba wyłącznie po to by zostać obwieszonym jako kolejne komercyjne wydarzenie w kalendarzu :) Prostszego wyjaśnienia nie mam, ale może ktoś z was zna?
Witaj na mojej stronie! To miejsce jest moim ogródkiem, moim pamiętnikiem a czasami formą ekspresji. Jeżeli jesteś tu pierwszy raz, to zapraszam Cię do poświęcenia chwili i zostawienia komentarza. Jeżeli chcesz się dowiedzieć o mnie czegoś więcej, zapraszam Cię do strony About. Możesz też się ze mną skontaktować poprzez e-mail, IM i tym podobne. Miłej lektury!
Zostaw komentarz