<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Lata 80/90</title>
	<atom:link href="http://www.mrowkab.com/2008/08/12/lata-8090/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.mrowkab.com/2008/08/12/lata-8090/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 09 Jul 2010 07:57:23 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: mrówka</title>
		<link>http://www.mrowkab.com/2008/08/12/lata-8090/comment-page-1/#comment-853</link>
		<dc:creator>mrówka</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 03 Jan 2010 01:09:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mrowkab.com/?p=145#comment-853</guid>
		<description>Łosz, kalosze to było niesamowite obuwie :) Może i moje nie były najwyższe, ale były czerwone, niezapomniane, niezniszczalne na podeszczowe kałuże :) Miło, że mi o tym przypominacie ;)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Łosz, kalosze to było niesamowite obuwie :) Może i moje nie były najwyższe, ale były czerwone, niezapomniane, niezniszczalne na podeszczowe kałuże :) Miło, że mi o tym przypominacie ;)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: jymzyn</title>
		<link>http://www.mrowkab.com/2008/08/12/lata-8090/comment-page-1/#comment-852</link>
		<dc:creator>jymzyn</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 02 Jan 2010 22:17:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mrowkab.com/?p=145#comment-852</guid>
		<description>taaaak...wspaniałe czasy dzieciństwa, niesamowite wspomnienia. pamiętam jak na budowanym osiedlu bloków okupowało się okopy, robiło radiostacje z gliny i patyka no i uważało na stróża. pochwalę się jeszcze ze miałem najlepsze (bo najwyższe! :D) kalosze w bloku. smak vibovitu niezapomniany. :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>taaaak&#8230;wspaniałe czasy dzieciństwa, niesamowite wspomnienia. pamiętam jak na budowanym osiedlu bloków okupowało się okopy, robiło radiostacje z gliny i patyka no i uważało na stróża. pochwalę się jeszcze ze miałem najlepsze (bo najwyższe! :D) kalosze w bloku. smak vibovitu niezapomniany. :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Łukasz</title>
		<link>http://www.mrowkab.com/2008/08/12/lata-8090/comment-page-1/#comment-849</link>
		<dc:creator>Łukasz</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Dec 2009 13:01:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mrowkab.com/?p=145#comment-849</guid>
		<description>Świertny artykuł super film, vibovid pamietam to w takich saszetkach to było, jak ja to lubiłem :) a w szkolnym sklepiku były wody w woreczkach i do tego brało się z kubeczka rureczkę :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Świertny artykuł super film, vibovid pamietam to w takich saszetkach to było, jak ja to lubiłem :) a w szkolnym sklepiku były wody w woreczkach i do tego brało się z kubeczka rureczkę :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: mrówka</title>
		<link>http://www.mrowkab.com/2008/08/12/lata-8090/comment-page-1/#comment-279</link>
		<dc:creator>mrówka</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 18 Aug 2008 09:04:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mrowkab.com/?p=145#comment-279</guid>
		<description>Vibovit był na receptę? Oj chyba nie :) Wiem że do dziś dnia dostępny jest w aptekach, z tym że w zupełnie innym opakowaniu ;) 

A odbijanie piłek o blok było nagminne. U nas nawet takie tabliczki poprzyczepiali zakazujące odbijanie piłek o ściany... bo w sumie mieć darmową nawalankę po parę godzin dziennie to faktycznie przesada ;)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Vibovit był na receptę? Oj chyba nie :) Wiem że do dziś dnia dostępny jest w aptekach, z tym że w zupełnie innym opakowaniu ;) </p>
<p>A odbijanie piłek o blok było nagminne. U nas nawet takie tabliczki poprzyczepiali zakazujące odbijanie piłek o ściany&#8230; bo w sumie mieć darmową nawalankę po parę godzin dziennie to faktycznie przesada ;)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Salanee</title>
		<link>http://www.mrowkab.com/2008/08/12/lata-8090/comment-page-1/#comment-276</link>
		<dc:creator>Salanee</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 16 Aug 2008 17:15:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.mrowkab.com/?p=145#comment-276</guid>
		<description>Oj, pamiętam te czasy. Były to niewątpliwie najlepsze czasy mojego dzieciństwa. Calusieńki dzień, spędzało się na dworze, oblegało się trzepaki, wywijając na nich najróżniejsze akrobacje. Ile razy wróciłam do domu z rozbitym nosem, od złego ułożenia rąk. Podchody, zabawa w chowanego, gonitwa po bloku z piłeczką tenisową, robienie psikusów sąsiadom. Czarne piwko, na przeciwko, etc... Piaskownica, to skoki o tyczce, budowanie zamków, zabawa w cztery kąty, gra w nożyk. Trawa, to piłka nożna, gra w &quot;palanta&quot; etc... Kolarzyki na asfalcie i nie tylko  :) Trochę tego było :)
Bardzo mnie ucieszył widok, jakże przeze mnie uwielbianego Vibovitu.  Pamiętam to opakowanie, od razu przypomniał mi się ten smak, bo najlepszy, wiadomo, z torebki był :) Mama mi opowiadała,  jak obraziłam się na moją doktorkę, bo już mi  nie chciała przepisywać Vibovitu twierdząc, że to jest dla malutkich dzieci. Efekt był taki, że mama mnie musiała przepisać do innego doktora, bo do tamtej kobiety za nic na świecie nie chciałam iść :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Oj, pamiętam te czasy. Były to niewątpliwie najlepsze czasy mojego dzieciństwa. Calusieńki dzień, spędzało się na dworze, oblegało się trzepaki, wywijając na nich najróżniejsze akrobacje. Ile razy wróciłam do domu z rozbitym nosem, od złego ułożenia rąk. Podchody, zabawa w chowanego, gonitwa po bloku z piłeczką tenisową, robienie psikusów sąsiadom. Czarne piwko, na przeciwko, etc&#8230; Piaskownica, to skoki o tyczce, budowanie zamków, zabawa w cztery kąty, gra w nożyk. Trawa, to piłka nożna, gra w &#8222;palanta&#8221; etc&#8230; Kolarzyki na asfalcie i nie tylko  :) Trochę tego było :)<br />
Bardzo mnie ucieszył widok, jakże przeze mnie uwielbianego Vibovitu.  Pamiętam to opakowanie, od razu przypomniał mi się ten smak, bo najlepszy, wiadomo, z torebki był :) Mama mi opowiadała,  jak obraziłam się na moją doktorkę, bo już mi  nie chciała przepisywać Vibovitu twierdząc, że to jest dla malutkich dzieci. Efekt był taki, że mama mnie musiała przepisać do innego doktora, bo do tamtej kobiety za nic na świecie nie chciałam iść :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
