Oficjalnie od 15:30 dnia dzisiejszego mogę odetchnąć z ulgą… praktyki już za mną. Szczerze? Brak słów. Niestety żalu do nikogo mieć nie mogę, bo i tak mi za to zapłacą, a wszystko było załatwiane po znajomości. Więcej zapewne napiszę dopiero wtedy kiedy ochłonę i będę w stanie napisać obiektywną opinię o moim wydziale. Ale oficjalnie jedno mogę napisać, to były złe dobrego początki! ;)
Ach i uch, sama w to uwierzyć nie mogę że już jutro 1 sierpnia i można zacząć wprowadzać te wszystkie marzenia w życie. Planów na spędzenie czasu było (i jest wiele)…
- Bieszczady- to na nich najbardziej mi zależy. Byłam w nich raz w życiu jako nastolatka i zakochałam się od pierwszego razu, jednak nie zachwyca mnie widok szlaku na którym przepych się masa ludzi. Wnoszę więc że Bieszczady we wrześniu będą wyglądały równie pięknie jak w każdą inną porę roku :)
- Wyprawa rowerowe po Mazurach- pomysł nie jest mój, lecz lubego, ale myślę że mógłby być bardzo ciekawy w realizacji o tej porze roku.
- Spływ kajakowy- jako że jestem w posiadaniu dwuosobowego Aquariusa pomyślałam że w końcu trzeba zacząć działać dość konkretnie. Kto wie, może to będzie moje nowe zamiłowanie? Więc to właśnie ten plan jako pierwszy wchodzi w życie. Oczywiście trasa nie byle jaka, ponieważ za poradą doświadczonej już koleżanki wybrałam Wdę. Poziom trudności i naturalne walory spotykane na tej trasie kuszą w swoim opisie jak dla takiego amatora jak ja :) Nie martwcie się, płynąć w ślepo nie będę (nie będziemy!). Zdałam się na przewodnik kajakowy (tak, tak też nie wiedziałam że są takie cuda) Pascala. Bogate opisy pomagające w trasie zachęciły mnie do nabycia całego zbioru. W końcu mam nadzieję że na jednej trasie się nie skończy ;) Jak to będzie w praktyce? Zapewne o tym już za tydzień… i o dalszych planach również :)