Właśnie, a w zasadzie przed 5 minutami dowiedziałam się że Hooverphonic 11 maja zawita w naszym pięknym kraju i to w dodatku w stolicy :) Jako zakochana fanka tej belgijskiej grupy zrobię wszystko co w mojej mocy by tego pięknego dnia móc być w warszawskim klubie Fabryka Trzciny! Chociaż jak myślę sobie, że jest to niedzielny wieczór przeszywa mnie przerażenie powiązane z nieobecnością dnia następnego na przeklętym laboratorium z fizyki… tak czy siak, ogarnia mnie aż podniecenie na samą myśl ;) Z reszta… chyba są generalne powody do uśmiechu. Deszcz za oknem, ja osnuta katarem i bólem głowy i tak wiem że będzie po mojej niesprytnej myśli ;)
Witaj na mojej stronie! To miejsce jest moim ogródkiem, moim pamiętnikiem a czasami formą ekspresji. Jeżeli jesteś tu pierwszy raz, to zapraszam Cię do poświęcenia chwili i zostawienia komentarza. Jeżeli chcesz się dowiedzieć o mnie czegoś więcej, zapraszam Cię do strony About. Możesz też się ze mną skontaktować poprzez e-mail, IM i tym podobne. Miłej lektury!
Gedzior
13. marzec 2008 o 23:07
Wiesz moze juz po ile bilety i kto rozprowadza?
mrówka
13. marzec 2008 o 23:11
60 zita, bilety w sprzedaży od jutra… a nabyć można przez tę stronkę :) A chętny? Jedziemy? :D W grupie raźniej.
Gedzior
15. marzec 2008 o 9:17
Chetny jak nie wiem co, tylko ze w maju siedzę w norkowni… Kurcze! Co robić… Co robić??!!
mrówka
15. marzec 2008 o 9:52
To już Ty sobie musisz odpowiedzieć na pytanie czy Hooverphonic jest wart proszenia o wolny weekend :P Kurcze, kurcze ja muszę być. MUSZĘ!