Właśnie, a w zasadzie przed 5 minutami dowiedziałam się że Hooverphonic 11 maja zawita w naszym pięknym kraju i to w dodatku w stolicy :) Jako zakochana fanka tej belgijskiej grupy zrobię wszystko co w mojej mocy by tego pięknego dnia móc być w warszawskim klubie Fabryka Trzciny! Chociaż jak myślę sobie, że jest to niedzielny wieczór przeszywa mnie przerażenie powiązane z nieobecnością dnia następnego na przeklętym laboratorium z fizyki… tak czy siak, ogarnia mnie aż podniecenie na samą myśl ;) Z reszta… chyba są generalne powody do uśmiechu. Deszcz za oknem, ja osnuta katarem i bólem głowy i tak wiem że będzie po mojej niesprytnej myśli ;)